12th Lut
Edyta Kwiatkowska

Trenerskie grzeszki, czyli przed jakim szkoleniowcem uciekać gdzie pieprz rośnie

Subiektywna lista grzeszków trenerskich powstała na bazie osobistych doświadczeń jako uczestnik szkoleń, zamawiający usługę – sponsor lub z cichych obserwacji kolegów i koleżanek z branży.

Trener prześmiewca

Dla mnie praca z grupą czy indywidualna, przede wszystkim powinna być bezpieczna dla uczestników. Jeśli ludzie decydują się na to, by się otworzyć i opowiedzieć coś więcej o sobie, swoich doświadczeniach i marzeniach, powinni mieć gwarancję dyskrecji i komfortu. Dwa przypadki, które znam (niestety oba rodzime), to fakt nakłonienia
uczestnika sesji coachingowej do opowiadania o swoich marzeniach, a następnie obśmianie tych marzeń: w jednym przypadku przed sponsorem, w drugim przed szerszą grupą odbiorców. Bez nazwisk… ale wstydźcie się! To jest hiper nieetyczne! W tej pracy otwartość umysłu na nowe idee i innych ludzi jest kluczowa.

Trener od wszystkiego

Bardzo bym chciała mieć wiedzę na każdy temat i móc przeszkolić zawsze z wszystkiego, ale to nie jest realne. Są jednak tacy trenerzy, którzy jeśli jutro szkolą z tematu, którego nie znają, to dziś zdobędą na szybko wiedzę w Google. Obserwuję ten proceder na zamkniętej grupie facebookowej dla trenerów i prawdziwie mnie to fascynuje.

Trafiają się tam zapytania „jaką książkę przeczytać, żeby poprowadzić szkolenie dla managerów”. Nie ma jednej pozycji, która zastąpiłaby wykształcenie, doświadczenie, praktykę i kilkadziesiąt pozycji książek powiązanych z tematami zarządzania, motywacji, ekonomii, biznesu itp. Ten ktoś jednak już dostał to zlecenie i może jutro będzie Cię szkolić.

Trener podkradacz

Tego nie lubię bardzo, ale to bardzo… Trener, który sam nie ma pomysłu na programy swoich szkoleń, nie chce mu się też płacić za certyfikacje, licencje czy książki, więc spotyka się, spotyka się, wypytuje, prosi o materiały… Następnie przedstawia swój
„autorski” program do złudzenia przypominający te, o których dyskutował niedawno z innymi szkoleniowcami. Taki kradzioszek. Znam osobiście. Omijam.

Trener szpieg

Szkolę, nie szpieguję. Nie daję po szkoleniu informacji zwrotnej kto się nadaje, a kogo zwolnić. Powszechna praktyka szkoleniowców, których raport po szkoleniu zamienia się w listę do odstrzału. Skąd wiem? Bo straciłam kilka zleceń odmawiając takiej praktyki i moi
klienci wrócili do swoich szpiegujących trenerów. Cóż zrobić. Stąd później bierze się ogromny lęk uczestników przed szkoleniami. Po szkoleniach są zwolnienia, więc lepiej nie mówić za wiele. Jakie to ma przynieść korzyści rozwojowe dla firmy? Nie wiem.

Trener, nie-trener

Jeśli ktoś ma wątpliwości, kim jest trener, kim coach, a kim facylitator i czym to się różni od mentora i konsultanta – dajcie znać! Chętnie napiszę dodatkową informację o tych rolach. Jeśli jednak trener nie wie, jaka jest różnica i na szkoleniu mówi, że będzie robił coaching, a później jest szkolenie to nie jest za dobrze. Oczywiście nie każda osoba na świecie musi znać różnicę, choć dobrze wiedzieć kiedy, kogo i w jakiej roli zatrudnić, żeby uzyskać pożądane rezultaty. Znam kilku samozwańczych mentorów i jednak lepiej mieć zrozumienie różnicy tych ról. Czasem bardzo subtelnej, aczkolwiek niezwykle istotnej. Jeśli jednak zaczynasz doradzać jak rozwiązać problemy w firmie, to jesteś tam w roli doradcy, konsultanta bardziej niż w roli szkoleniowej. Czy jest na to czas i miejsce na sali szkoleniowej? Zdecyduj sam.

Trener ma terapię w trakcie szkolenia

Nie wiem, czy mieliście okazję coś takiego widzieć, ale ja tak. Jako uczestnik. Było ciekawie. Trener rozpływał się sam nad sobą, wspominał swoje dzieciństwo, wzruszał się i opowiadał różne historie, które coraz bardziej oddalały się o tematu szkolenia. Bardzo cenię dzielenie się doświadczeniem trenera i uwielbiam słuchać praktyków, ale przeżywanie tak intensywnie doświadczeń osoby prowadzącej raczej nie odbija
się pozytywnie na uczestnikach. Jedno jest pewne. Takie doświadczenie wpływa na bardziej efektywne planowanie własnego budżetu, bo już drugi raz do tego trenera lub trenerów nie pójdę.

Takie grzeszki mnie rażą niczym ostre słońce w trakcie śnieżnej zimy. Oczywiście lista mogłaby być zdecydowanie dłuższa, ale te właśnie przykłady znam ze swojego własnego życia i dzielę się nimi byście mogli uciec, kiedy coś takiego Wam się przytrafi. Wiem, że nie naprawię świata, a moje błędy mogą się pojawić na liście zrobionej przez innego człowieka, ale im większa świadomość, tym łatwiej funkcjonować w świecie biznesu, więc mam nadzieję, że o tyle poszerzyły się dzisiaj Twoje horyzonty: by zapaliła Ci się czerwona lampka, kiedy będziesz w podobnych sytuacjach.